Pokolenie wychowane na przygodach Klossa i czterech pancernych zna też i ten serial o podwójnym agencie, którego niesamowite przygody w ciągu 17 dni zostały streszczone na taśmie filmowej. Gdy 22 lata temu utworzyliśmy nasz klub, którego nazwa wzięła się od idiotyczności krakowskiej linii o tym numerze, skupiającej wszystkie absurdy rozwiązań dla pasażerów. Mgnień wiosny powinno być osiemnaście, gdyż dokładnie w 2008 roku powstał ZIKiT, który jako jednostka miejska, przejął zadania od MPK w zakresie planowania tras i całej strategii transportu zbiorowego. Był to też rok, gdy pojawił się drugi przewoźnik na terenie miasta. Czas szybko biegnie, a niestety mimo reorganizacji, zmian wiele spraw pozostaje bez zmian.
"Szesnaście" jest liczbą, która stała się symbolem. Symbolem buty dyrektora Franka oraz niektórych jego podwładnych. Ślimacząca się budowa linii Mistrzejowice - Meissnera spowodowała, że mieszkańców osiedli Tysiąclecia, Złotego Wieku, Oświecenia i Kombatantów potraktowano jak pasażerów drugiej kategorii pozbawiając dostępu do tramwaju. Dwa lata nie kursowała linia 16, nikogo nie interesowało, że nie ma w zamian autobusu, że ktoś wykupił bilet okresowy. Jednocześnie prawiono pouczające maluczkich kazania jak to komunikacja miejska ma priorytet na przykładzie zakorkowanej ulicy Mikołajczyka. Otrzeźwienie nie przyszło nawet, gdy otwarto S7 i korki na Piastowie zwielokrotniły się. Pouczający ton instytucji z Wielopola nie dopuszczał uruchomienia niczego na zastępstwo, a zmian przybywało: 14 kursowała tylko do przystanku Miśnieńska, a dziewiątka nadal kończy na starej bieńczyckiej pętli bieg. Tu zapewne działa stare sprawdzone myślenie: wiemy, gdzie dziewiątka pojedzie, ale wam nie powiemy, ani jej nie przywrócimy, bo się jeszcze przyzwyczaicie i będziecie protestować. Z jednego spotkań w sprawie przebiegu linii wiemy, że nową trasą pojadą 9 i 52, linia 14 zostanie, aby zapewnić połączenie z centrum miasta i dworcem dla pozbawionych 52 osiedli. Troskliwego o umysły mieszkańców warto byłoby wytropić i wysłać w ślady pryncypała Franka, gdyż do czasu wielkiej rewolucyjne zmiany zostało jeszcze kilak miesięcy i ludzie chcą jakoś funkcjonować. Co się stanie z 16 zależeć będzie od sytuacji centrum, trwa tam bowiem nieziemski remont kilkuset metrów torowiska na skrzyżowaniu pod uniwersytetem. Sny o metrze budzą litość, gdy patrzy się jak zajadle ekipy remontowe przywracają newralgiczne skrzyżowanie do ruchu, a w kolejce czeka Bagatela. Nic się nie zmieniło od nastu wiosen: ślimacze tempo inwestycji, nadzorowanie jednostek przez osoby z tej samej karuzeli międzywydziałowostołkowej powodują, że na myśl o metrze rozsądną osobę ogarnia śmiech. Jednocześnie urzędowi nadzorcy mają się butnie i dobrze bezkarnie wygłaszając pouczające komunikaty. Czy Łukasz Franek jest niezatapialny, przekonamy się w połowie maja, gdy skończy się okres wypowiedzenia.
A gdzie linia 9 zawróci? Najpewniej tam gdzie teraz, bo zabrania czegoś więcej niż 52, ciąg na Jana Pawła nie wytrzyma. Linia 49 zapewne będzie tajemniczym środkiem lokomocji, który zawita do Mistrzejowic od zachodu. W obliczu zniknięcia 52 nie lada problem stanowi linia 4 - ta zwyczajnie wymaga wzmocnienia. Aktualnie 44 to 75, a Górka polubiła tą relację. Problem w tym, że musi to być połączenie całodzienne. Tłok w linii 4 gwarantuje też brak "krakowiaków". Może jednak, mimo atrakcyjności dla Górki, zrobić magistralną 4, gdyż za chwilę "kocmyrzówki" zostaną zabrane z Czyżyn na Wzgórza i tramwaje już od pętli będą miały frekwencję. Linie 16 i 75 kończące na Bardosa, to też w aspekcie rozwoju Nowej Huty za Kombiantem kiepski pomysł. W tych kilku zdaniach widać bolączki od kilkunastu wiosen trapiące oazę turyzmu. Zaniechanie remontu Walcowni znów się mści. Zamknięcie miało miejsce jesienią niespełna 8 lat temu i nic nie dzieje się w tej sprawie. Można tam spróbować wyznaczyć tam parkingi, bo przejazd dla aut ul. Burzową już udrożniono. Pierwsza "zemsta Walcowni" miała miejsce, gdy zamykano Wzgórza i remontowano aleję Solidarności. Brak koordynacji i planów przy budowie najnowszych linii (za słabe zasilanie Wzgórz i Górki) już odbił się czkawką na wykonywaniu bezsensownych roszad taboru w celu rozłożenia najdłuższych pojazdów. Brak konsultowania z mieszkańcami nowych rozwiązań na etapie ich planowania (kto słyszał o warsztatach dla Mistrzejowic?), chorobliwa wręcz niechęć do zainwestowania z wyprzedzeniem w komunikację na terenach właśnie zabudowywanych, co teraz objawić powinno się skierowaniem linii 16 do Pleszowa dopełniają reszty.
Efekty takiego myślenia kumulują się potem jak w soczewce. Dwutorowa pętla Czerwone Maki, już źle urodzona na wstępie - wręcz kuriozalna, patrząc porównawczo na stołeczne, poznańskie, czy bydgoskie blokowiska z nowymi liniami, straszy czternastą wiosnę i właśnie trwa zastanawianie się czy nie pociągnąć tej nitki w stronę Klinów Borkowskich. Dla równowagi umysłowej pamiętajmy, że powstaje ulica 8 Pułku Ułanów na wprost do osiedla. Ale tak jak tramwaj w Trasie Łagiewnickiej jedzie tylko do jej połowy to tu, aby nie przeszkadzał nie pojedzie w ogóle. Wybierzecie auto czy tramwaj na wycieczkę? Bo drugi wariant niczym szlak w górach prowadziłby od Borku Fałęckiego. O szpitalu pisaliśmy wiele razy, dziś odpuścimy, za to odgrzejemy kotleta o Piastowskiej. W sytuacji, gdy zamglone plany metra oznaczają wycofanie go z Bronowic, decydenci miejscy snują wizję rezygnacji z oczywistego połączenia przez Piastowską (i dalej do Azorów) proponując zajmującą sporo miejsca pętlę przy stadionie Wisły. To tak jak z nową siedzibą dla muzyki w Krakowie. Zamiast jednej będą trzy, przecież nas stać, jak niegdyś na dwie miejskie telewizje. Tymczasem nie stać nas na wybudowanie najprostszej trasy tramwajowej - wzdłuż ulicy Lema.
Wiosna ma to do siebie, że dużo widać, gdy nie ma liści na drzewach, gdy obłożenie komunikacji miejskiej w chłodnych w dużej mierze miesiącach jest spore, gdy plucha korkuje miasto, a po zimie wyłażą śmieci. Niestety wizytując budowę tramwaju trudno być optymistą, że przed 1 września pojedziemy nim, podobnie jak w pełni S7, a wbrew pozorom te rzeczy mocno współistnieją w wyborze poruszania się. Warsztaty tajne z analizy tras po otwarciu tramwaju, bez udziału mieszkańców budzą spore wątpliwości. Po raz kolejny też widać, że aglomeracja i organizowanie w niej ruchu to abstrakcja, bo władze gmin Zielonki, Michałowice i Kocmyrzów -Luborzyca nie uczestniczyły w nich. Oby do lata!
2026-03-31
mouset
2026-02-28 (autor: Mouset)
2026-02-01 (autor: Mouset)
2026-01-01 (autor: Mouset)